Ustawa – to jeszcze nie wszystko
DOI:
https://doi.org/10.24425/nauka.2026.2228Abstrakt
Artykuł formułuje wyznaczniki dobrego funkcjonowania Polskiej Akademii Nauk, pozostawiając z boku jako rzecz podstawową, ale niewchodzącą w zakres tego artykułu, poziom badań uprawianych w PAN. Przez lata nawoływano do konieczności przeprowadzenia reformy w Akademii; żadna władza nie sformułowała (może i dobrze), na czym powinny polegać pożądane zmiany: na rozliczeniach z przeszłością, na solidnej lustracji, na zmianach struktury? Poprzestano na aroganckim zawołaniu: Zreformujcie się, bo inaczej zreformujemy was sami! Po wielu latach przymiarek powstał projekt (w całości dotąd nieznany środowisku), którego najjaśniejszym punktem jest powołanie Zgromadzenia Dyrektorów Jednostek Naukowych i wejście przewodniczącego tego ciała do Prezydium PAN. Jest więc szansa, że tarcia między instytutami a centralą znikną i nastanie pokój. W dyskusjach okołoustawowych nie pojawiły się jednak żadne inne tematy, które na uspokojenie nastrojów i odbudowanie prestiżu Akademii mają równie duży wpływ. Myślę tutaj przede wszystkim o budowaniu pasywów Akademii (w znaczeniu rezerwy finansowej), by mogły służyć pomocą instytutom zagrożonym kryzysem finansowym. Ponieważ prace nad ustawą trwają i ich finał ciągle się przesuwa, warto pomyśleć o przepisach umożliwiających transfer pieniędzy do instytucji odrębnej prawnie, a jednocześnie podległej centrali. Do Akademii winien też wrócić obowiązek dzielenia pieniędzy przeznaczonych dla instytutów. Nikt bardziej niż prezes i Prezydium nie może dysponować pełniejszą wiedzą na ich temat: to paradoks, że Akademia ocenia instytuty, a MNiSW rozdziela pieniądze. Paradoksem jest również to, że dyrektorzy instytutów boją się tej zmiany. Myślę także o uwarunkowanych historycznie (lub logicznie) obowiązkach Akademii wobec towarzystw naukowych, które rezydują (w trudnych warunkach – ciasnota) w Pałacu. Przy Prezydium PAN afiliowano Radę Towarzystw Naukowych, zatem zatroszczenie się o te ciała nie jest już zupełnie dobrowolne. Władze Akademii okazały się też zupełnie nieczułe na potrzeby jej pracowników (i członków). Zlikwidowano ambulatorium, które było prawdziwym błogosławieństwem zwłaszcza dla emerytów. Zlikwidowano kawiarnie, w których można było się spotkać ze współpracownikami z innych placówek, z doktorantami. W miesiącach zimowych Pałac jest permanentnie niedogrzany, a instytuty płacą wysokie sumy za wynajem jego prestiżowych sal. Za pomieszczenia wynajmowane na stałe przysługuje centrali wysoki czynsz. Czy nikogo nie dziwi, że centrala stała się wobec instytutów głównie poborcą świadczeń? Jeśli Polska Akademia Nauk chce pozostać całością, składającą się z korporacji, centrali i instytutów, musi odbudować miękkie relacje ze najbliższym środowiskiem, wykazywać wobec nich troskę, życzliwość i solidarność.
English
Język Polski